Urodził się 6 sierpnia 1995 roku jako wcześniak. Ważył 820 gramów. Gdy wczytujemy się w historię Stasia choroby okazuje się, że na obraz jego niepełnosprawności składa się szereg dolegliwości, m.in. głęboki niedosłuch. Ponadto Stasiu jest chłopcem niewidomym. Również jego rozwój ruchowy był od początku głęboko zaburzony ze względu na spastyczne mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe, czyli obejmujące całe ciało. Na domiar złego chłopiec ma duże problemy z kręgosłupem (garb żebrowy), wodogłowie, małogłowie, epilepsję. Rozwój i dobry start w życiu utrudnili również rodzice, którzy pozostawili Stasia tuż po urodzeniu w szpitalu. Nigdy nie doznał ich bliskości i czułości.
Pierwszym domem Stasia był Dom Małego Dziecka. Chłopiec z tak dużymi problemami znacznie odstawał od pozostałych maluchów. W wieku sześciu lat Staś trafił do Domu Pomocy Społecznej (DPS), w którym przebywa do dziś.
Mając siedem lat, jak każde dziecko w tym wieku, rozpoczął edukację - indywidualne zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze. Tym samym jego nauczycielka Ewa zaczęła pracę w szkole znajdującej się na terenie DPS-u. Mając na uwadze specyficzne potrzeby chłopca, nawiązała kontakt z Towarzystwem Pomocy Głuchoniewidomym (TPG). Od tego czasu to, co niemożliwe stało się faktem. Towarzystwo zaproponowało Stasiowi pomoc w szerokim zakresie, m.in. już dwukrotnie miał on możliwość uczestniczenia w dwutygodniowych turnusach rehabilitacyjnych, podczas których fachową radą oraz aktywną rehabilitacją służyli najlepsi specjaliści zajmujący się dziećmi z zaburzeniami sensorycznymi, a także problemami ruchowymi. Poza walorami zdrowotnymi turnusy przyniosły chłopcu również ogromne korzyści emocjonalne. Warto zauważyć, że gdyby nie te wakacyjne wyjazdy, Stasiu nigdy nie doznałby tak bogatych wrażeń, nie odczułby nadmorskiego wiatru, nie dotykałby ciepłego piasku, nie wspominając już o możliwości pozyskania wielu sprzymierzeńców i poznaniu różnych form spędzania czasu.
Staś jest chłopcem, który aby doświadczyć świata potrzebuje stałej asysty drugiej osoby kierującej jego rączkami, przybliżającej i porządkującej świat jego wrażeń. Pozostawiony sam w łóżeczku, który jest głównym miejscem jego przebywania, popada często w senność lub z powodu niedoboru bodźców zamyka się w świecie zachowań stereotypowych (kołysanie, bicie po główce). Nauczycielka, a także inne przychylne osoby komunikują się ze Stasiem poprzez naturalne gesty przekazywane dotykiem, a także podając Stasiowi do rączki przedmioty i prezentując zapachy będące sygnałami. Dzięki takim formom komunikacji Staś orientuje się sytuacji, w której uczestniczy. Jest wtedy pogodny, otwarty na kontakt, chętny do wspólnej zabawy, której często jest inspiratorem.
Rehabilitacja podczas turnusów okazała się niewystarczająca, dlatego TPG zatrudniło indywidualnego rehabilitanta, który odwiedza Stasia w jego domu. Chłopiec w ostatnich latach przebył dwie operacje prawej nogi, dzięki którym możliwe stało się swobodniejsze, mniej bolesne zmienianie pieluch czy wykonywanie innych czynności pielęgnacyjnych. Dzięki operacjom może on przez jakiś czas siedzieć w wózku inwalidzkim, a tym samych wyruszać wraz z opiekunem na spacery i uczestniczyć w życiu DPS-u. Warto dodać, że przyjmowanie przez chłopca prawidłowych pozycji daje szansę na zatrzymanie istniejących deformacji ciała. Jednak to nie wystarczy. Spastyczność, (czyli wzmożone napięcie mięśniowe powodujące silne spazmy bólowe) która jest powodem wielu problemów, wciąż istnieje. Aby ją zniwelować, potrzebne jest dalsze kosztowne leczenie, rehabilitacja oraz stała pomoc drugiej osoby. W przeciwnym razie, z czego trzeba zdać sobie sprawę, życie Stasia stanie się pasmem cierpień - zarówno fizycznych jak i emocjonalnych.
Możesz powrócić do działu: Głuchoniewidomi